
INFO O WYPRAWIE:
1 dzień, ok 200 km // Budżet: paliwo (+-100 zł), jakieś jedzenie i pierdoły wg. uznania ;)
Na ten spontaniczny trip wybraliśmy się już jakiś czas temu, w ładny wrześniowy dzień.
Podstawowym celem wyprawy był Liw.
Droga w kierunku Węgrowa jest miła i przyjemna, przeżył ją nawet nasz Smart :)
W Liwiu jest zamek, no, ruiny zamku. Jest muzeum a obok karczma. Niestety nic Wam nie opowiem ani o jednym ani o drugim bo nigdzie nie można było płacić kartą a my oczywiście o gotówce nie pomyśleliśmy (i tu od razu mały tip: trzeba mieć gotówówke;) ).
Na szczęście za darmo można sobie pochodzić po ruinach i po malowniczej okolicy - jest rzeka, są krowy. Naprawde miło ! ;)
Przez to, że nie mieliśmy gotówki to nie mogliśmy zjeść, pojechaliśmy zatem na poszukiwanie dziury tj. bankomatu, udało się go znaleźć w Węgrowie, ale jako, że poza tym nie było tam nic ciekawego pojechaliśmy dalej - w stronę Łochowa.
W Łochowie jest pałac (hotel, knajpa itp), gdzie mieliśmy nadzieje coś zjeść.
Niestety knajpa sprawiała wrażenie wymarłej (nie było nawet kelnera), więc wciąż głodni przeszliśmy się tylko po parku - ładnym parku, trzeba dodać.
W okolicy są jeszcze ze 2 - 3 pałace, ale albo zamknięte albo właśność prywatna.
Skierowaliśmy się dalej w stronę Wyszkowa z nadzieją na jedzenie - warto sobie po drodze gdzieś poskręcać, są fajne wsie i ładne widoki.
Wyszków objechaliśmy dwa razy, ale nie było tam niczego ciekawego, więc skierowaliśmy się trasą S8 w stronę Warszawy - zjedliśmy w końcu w Macu w Markach ;)

Podsumowanie
Zbyt dużo tutaj się nie rozpisaliśmy, bo i wycieczka była spontaniczna i bez przygotowania. Na pewno jednak możemy polecić kierunek na Liw na szybką wycieczkę. Jak się zrobi ciepło to pojedziemy już bardziej sensownie zexplorować tą trasę - stay tuned :)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz